Blog opowiada o Lili, jest ona siedemnastoletnią dziewczyną , pełną energii koszykarką, która przekona się czym jest prawdziwa przyjaźń i miłość.
wtorek, 30 kwietnia 2013
Ogłoszenie nr 4
Hej mychy, piszę, piszę i piszę , ale napisać nie mogę! Przykro mi, bo wiem, że niektórzy czytają. Ale spróbuję napisać do końca tygodnia. Tylko piszczie komentarze, to motywuje mnie do pisania. TRZYMAJCIE KOCHANI KCIUKI ZA NASTĘPNY POST / ODCINEK. Dziękuję wam za wsparcie ♥
poniedziałek, 15 kwietnia 2013
9 odcinek
Czułam, że cała drżę ze wściekłości. Wiedziałam, że za moment zacznę płakać. Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam na koniec sali. Usiadłam na ławce, skryłam twarz w dłoniach i zalałam się łzami.
- I jak ci poszło z trenerem? - Powiedział Daniel radośnie i nagle spoważniał. - Hej, co ci jest?
- To przez tego kretyna Kubę, znowu zachowuje się jak dupek, a mi jest...- Daniel ruszył w kierunku Kuby. - Ej, stój! - Pobiegłam za nim.
Daniel z wściekłością popchnął przyjaciela z osiedla na ścianę. Podszedł jeszcze bliżej do niego i uderzył z pięści w twarz. Kuba osunął się po ścianie na ziemię.
- Daniel! Daniel przestań! - Przykucnęłam przy Kubie i wzięłam jego twarz w dłonie. Z jego wargi sączyła się krew. Złapałam go za rękę i pomogłam wstać.
- Co tu się do cholery wyprawia?! - Wkurzył się trener. - Lili zaprowadź Kubę do pielęgniarki, a potem idźcie do szatni . A z tobą muszę sobie porozmawiać! - Wskazał palcem na Daniela.
- I jak ci poszło z trenerem? - Powiedział Daniel radośnie i nagle spoważniał. - Hej, co ci jest?
- To przez tego kretyna Kubę, znowu zachowuje się jak dupek, a mi jest...- Daniel ruszył w kierunku Kuby. - Ej, stój! - Pobiegłam za nim.
Daniel z wściekłością popchnął przyjaciela z osiedla na ścianę. Podszedł jeszcze bliżej do niego i uderzył z pięści w twarz. Kuba osunął się po ścianie na ziemię.
- Daniel! Daniel przestań! - Przykucnęłam przy Kubie i wzięłam jego twarz w dłonie. Z jego wargi sączyła się krew. Złapałam go za rękę i pomogłam wstać.
- Co tu się do cholery wyprawia?! - Wkurzył się trener. - Lili zaprowadź Kubę do pielęgniarki, a potem idźcie do szatni . A z tobą muszę sobie porozmawiać! - Wskazał palcem na Daniela.
***
Całą drogę do gabinetu pielęgniarki nie odzywaliśmy się do siebie. Po wyjściu musiałam się odezwać.
- O co ci do cholery chodzi? - Nie odezwał się. - Spójrz na mnie!
- Co chcesz usłyszeć?
- Dlaczego znowu zachowujesz się jak kretyn? Proszę wytłumacz mi.
- Lili przepraszam...
- Ja nie oczekuję przeprosin tylko wyjaśnień.
- Nie mogę ci powiedzieć. - Posmutniał.
Wpatrywałam się w jego spuchnięte usta.
- Obiecałem komuś, że będę trzymał się od ciebie z daleka, ale to trudne. jesteś wszędzie gdzie spojrzę.
- Nie chcę byś trzymał się z daleka. - Przysunęłam się bliżej i pocałowałam go nieśmiało w usta. Zasyczał z bólu, ale oddał pocałunek. Jednak nie trwało to długo. Po chwili odsunął mnie od siebie.
- Nie, nie mogę. - Powiedział i odszedł w kierunku szatni.
Już drugi raz w tym dniu stałam przez niego osłupiała na korytarzu, patrząc jak odchodzi.
niedziela, 14 kwietnia 2013
8 odcinek
Resztę lekcji z trudem usiedziałam w ławce. Po ostatnim dzwonku spakowałam wszystkie rzeczy i wybiegłam z klasy. Stanęłam przed drzwiami wyjściowymi i wypatrywałam Kubę, chciałam się dowiedzieć, dlaczego tak dziwnie się zachował. Czekałam tak około 30 minut. Może wyszedł wcześniej - pomyślałam i udałam się do wyjścia .
- Lili zaczekaj!!! - Usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Daniela.
- Gdzie się podziewałaś ?! Trener jest wściekły!
- O nie! Zapomniałam o treningu! - Nie czekając na odpowiedź Daniela pobiegłam w stronę szatni.
Wpadłam do szatni jak oparzona. Przebrałam się tak szybko, jak potrafiłam. Nie zdążyłam nawet wymyślić dobrego wytłumaczenia na pytanie "dlaczego się spóźniłam". Będę musiała wymyślić coś na poczekaniu.
Wpadłam do szatni jak oparzona. Przebrałam się tak szybko, jak potrafiłam. Nie zdążyłam nawet wymyślić dobrego wytłumaczenia na pytanie "dlaczego się spóźniłam". Będę musiała wymyślić coś na poczekaniu.
***
- Liliano, gdzie się podziewałaś?! Trening trwa już od 20 minut! - Wrzeszczał na mnie trener. - Może, moja droga, wytłumaczysz mi czemu się spóźniłaś? - Zapytał z drwiną w głosie.
- Ja... Ja... - Jąkałam się, nie wiedząc co mam mówić. Postanowiłam powiedzieć prawdę. - Zupełnie...
- To moja wina trenerze. - Usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam te piękne oczy należące do Kuby. Patrzył pewnie na mężczyznę, który kilka minut wcześniej wrzeszczał na mnie. - Zapomniałem ją poinformować, że mamy dziś trening, bardzo mi przykro.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się serdecznie. - Powinieneś przeprosić Lili za całe zamieszanie.A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija. - Odszedł, zostawiając nas samych. Gdy odszedł na wystarczającą odległość, by nas nie słyszeć, zwróciłam się do wybawcy:
- Dziękuję. - Odpowiedziałam nieśmiało. - Dziękuję, bo gdyby nie ty, wyśpiewałabym mu całą prawdę.
Jego wzrok wlepiony w podłogę, teraz powędrował na moją twarz. Zauważyłam, że cała pewność z jego oczu, jaka była skierowana do trenera, uleciała z chwilą spojrzenia na mnie,
- Nie ma ca co. - Uśmiechnął się smutno.
- Kuba? Co się stało? Co ci jest? - Zaniepokoiłam się.
- Nie twoja sprawa! - Warknął.
- I znowu jesteś takim dupkiem jakim byłeś na początku! - Wrzasnęłam, chyba zbyt głośno, bo niektórzy chłopcy odwrócili się w naszym kierunku zaciekawieni.
- Lili...- Zaczął spokojni chłopak o pięknych oczach.
- Nie! Nie chce cię słuchać! - Wrzasnęłam na niego. Nagle poczułam jego ciepły, delikatny dotyk na moim nadgarstku. Chciałam tak trwać w nieskończoność, ale szybko przypomniałam sobie jak potraktował mnie minutę temu. Wyrwałam swoją rękę. - Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać drżenia w głosie.
- Ja... Ja... - Jąkałam się, nie wiedząc co mam mówić. Postanowiłam powiedzieć prawdę. - Zupełnie...
- To moja wina trenerze. - Usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam te piękne oczy należące do Kuby. Patrzył pewnie na mężczyznę, który kilka minut wcześniej wrzeszczał na mnie. - Zapomniałem ją poinformować, że mamy dziś trening, bardzo mi przykro.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się serdecznie. - Powinieneś przeprosić Lili za całe zamieszanie.A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija. - Odszedł, zostawiając nas samych. Gdy odszedł na wystarczającą odległość, by nas nie słyszeć, zwróciłam się do wybawcy:
- Dziękuję. - Odpowiedziałam nieśmiało. - Dziękuję, bo gdyby nie ty, wyśpiewałabym mu całą prawdę.
Jego wzrok wlepiony w podłogę, teraz powędrował na moją twarz. Zauważyłam, że cała pewność z jego oczu, jaka była skierowana do trenera, uleciała z chwilą spojrzenia na mnie,
- Nie ma ca co. - Uśmiechnął się smutno.
- Kuba? Co się stało? Co ci jest? - Zaniepokoiłam się.
- Nie twoja sprawa! - Warknął.
- I znowu jesteś takim dupkiem jakim byłeś na początku! - Wrzasnęłam, chyba zbyt głośno, bo niektórzy chłopcy odwrócili się w naszym kierunku zaciekawieni.
- Lili...- Zaczął spokojni chłopak o pięknych oczach.
- Nie! Nie chce cię słuchać! - Wrzasnęłam na niego. Nagle poczułam jego ciepły, delikatny dotyk na moim nadgarstku. Chciałam tak trwać w nieskończoność, ale szybko przypomniałam sobie jak potraktował mnie minutę temu. Wyrwałam swoją rękę. - Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać drżenia w głosie.
sobota, 13 kwietnia 2013
Ogłoszenie nr 3
Komentujcie, obserwujcie :) Zaglądajcie tu czasem :* Weny na razie brak, ale następny odcinek ma już trwały fundament to znaczy, że już wiem co chce napisać, ale muszę jakoś poukładać to w słowa :P KOMENTUJCIE ♥ WIDZĘ, ŻE ODWIEDZACIE, TO BARDZO BARDZO BARDZO MNIE CIESZYYYY !!!!!
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
7 odcinek
Wpatrywał się we mnie tak jakiś czas. Chciałam podejść, zapytać o co mu chodzi więc zeskoczyłam z murka, ale nie zdążyłam zrobić żadnego kroku, na drodze stanął mi Daniel.
- Tak więc, rozmawiałem z trenerem, trening jest dzisiaj, a nie jutro.- Powiedział - Aaa, zapomniałbym, taki szczegół, nie mamy szatni dla ciebie, więc będziesz wchodzić wcześniej, albo przebierasz się z nami- Uśmiechnął się.
Zaśmiałam się.
- To będę wchodzić wcześniej.
- A szkoda - Zrobił udawaną smutną minkę. Odwrócił się. - O Kuba.. Muszę z nim pogadać - Odszedł w jego stronę.
- Oni się znają? - Zrobiłam zdziwioną minę.
- Tak. Nawet dobrze. Mieszkają na tym samym osiedlu i jeszcze do tej samej drużyny należą. - Odpowiedziała mi Anka.
Usiadłam na murku i wpatrywałam się w chłopców. Nagle ku mojemu zdziwieniu obaj ruszyli w naszym kierunku.
- Hej, jestem Kuba.- Wyciągnął rękę w moim kierunku.
- Cześć, Lili. - uścisnęłam nieśmiało jego dłoń. Ale po dwóch sekundach zabrałam ją z powrotem.
- Nie mieliśmy okazji się lepiej poznać. - Uśmiechnął się Kuba.
- Owszem, nie mieliśmy. - również szeroko się uśmiechnęłam.
Usiedliśmy wszyscy na murku i rozmawialiśmy. Cały czas patrzyłam na Kubę, a on widząc to tak pięknie się uśmiechnął i puścił mi oczko. Speszona odwróciłam wzrok.
Zaczęło kropić, ale nie przejmowaliśmy się tym, Daniel powiedział że za chwilkę przestanie. Nagle runęło jak z cebra. Kuba ściągnął kurtkę, złapał mnie w talii, rozłożył ja nad naszymi głowami i pobiegliśmy do szkoły. Gdy weszliśmy do szkoły zabrał rękę z mojej talii i odszedł, nawet na mnie nie spoglądając. Patrzyłam zdumiona jak zakręca na końcu korytarza.
- Tak więc, rozmawiałem z trenerem, trening jest dzisiaj, a nie jutro.- Powiedział - Aaa, zapomniałbym, taki szczegół, nie mamy szatni dla ciebie, więc będziesz wchodzić wcześniej, albo przebierasz się z nami- Uśmiechnął się.
Zaśmiałam się.
- To będę wchodzić wcześniej.
- A szkoda - Zrobił udawaną smutną minkę. Odwrócił się. - O Kuba.. Muszę z nim pogadać - Odszedł w jego stronę.
- Oni się znają? - Zrobiłam zdziwioną minę.
- Tak. Nawet dobrze. Mieszkają na tym samym osiedlu i jeszcze do tej samej drużyny należą. - Odpowiedziała mi Anka.
Usiadłam na murku i wpatrywałam się w chłopców. Nagle ku mojemu zdziwieniu obaj ruszyli w naszym kierunku.
- Hej, jestem Kuba.- Wyciągnął rękę w moim kierunku.
- Cześć, Lili. - uścisnęłam nieśmiało jego dłoń. Ale po dwóch sekundach zabrałam ją z powrotem.
- Nie mieliśmy okazji się lepiej poznać. - Uśmiechnął się Kuba.
- Owszem, nie mieliśmy. - również szeroko się uśmiechnęłam.
Usiedliśmy wszyscy na murku i rozmawialiśmy. Cały czas patrzyłam na Kubę, a on widząc to tak pięknie się uśmiechnął i puścił mi oczko. Speszona odwróciłam wzrok.
Zaczęło kropić, ale nie przejmowaliśmy się tym, Daniel powiedział że za chwilkę przestanie. Nagle runęło jak z cebra. Kuba ściągnął kurtkę, złapał mnie w talii, rozłożył ja nad naszymi głowami i pobiegliśmy do szkoły. Gdy weszliśmy do szkoły zabrał rękę z mojej talii i odszedł, nawet na mnie nie spoglądając. Patrzyłam zdumiona jak zakręca na końcu korytarza.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)