- Lili zaczekaj!!! - Usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Daniela.
- Gdzie się podziewałaś ?! Trener jest wściekły!
- O nie! Zapomniałam o treningu! - Nie czekając na odpowiedź Daniela pobiegłam w stronę szatni.
Wpadłam do szatni jak oparzona. Przebrałam się tak szybko, jak potrafiłam. Nie zdążyłam nawet wymyślić dobrego wytłumaczenia na pytanie "dlaczego się spóźniłam". Będę musiała wymyślić coś na poczekaniu.
Wpadłam do szatni jak oparzona. Przebrałam się tak szybko, jak potrafiłam. Nie zdążyłam nawet wymyślić dobrego wytłumaczenia na pytanie "dlaczego się spóźniłam". Będę musiała wymyślić coś na poczekaniu.
***
- Liliano, gdzie się podziewałaś?! Trening trwa już od 20 minut! - Wrzeszczał na mnie trener. - Może, moja droga, wytłumaczysz mi czemu się spóźniłaś? - Zapytał z drwiną w głosie.
- Ja... Ja... - Jąkałam się, nie wiedząc co mam mówić. Postanowiłam powiedzieć prawdę. - Zupełnie...
- To moja wina trenerze. - Usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam te piękne oczy należące do Kuby. Patrzył pewnie na mężczyznę, który kilka minut wcześniej wrzeszczał na mnie. - Zapomniałem ją poinformować, że mamy dziś trening, bardzo mi przykro.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się serdecznie. - Powinieneś przeprosić Lili za całe zamieszanie.A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija. - Odszedł, zostawiając nas samych. Gdy odszedł na wystarczającą odległość, by nas nie słyszeć, zwróciłam się do wybawcy:
- Dziękuję. - Odpowiedziałam nieśmiało. - Dziękuję, bo gdyby nie ty, wyśpiewałabym mu całą prawdę.
Jego wzrok wlepiony w podłogę, teraz powędrował na moją twarz. Zauważyłam, że cała pewność z jego oczu, jaka była skierowana do trenera, uleciała z chwilą spojrzenia na mnie,
- Nie ma ca co. - Uśmiechnął się smutno.
- Kuba? Co się stało? Co ci jest? - Zaniepokoiłam się.
- Nie twoja sprawa! - Warknął.
- I znowu jesteś takim dupkiem jakim byłeś na początku! - Wrzasnęłam, chyba zbyt głośno, bo niektórzy chłopcy odwrócili się w naszym kierunku zaciekawieni.
- Lili...- Zaczął spokojni chłopak o pięknych oczach.
- Nie! Nie chce cię słuchać! - Wrzasnęłam na niego. Nagle poczułam jego ciepły, delikatny dotyk na moim nadgarstku. Chciałam tak trwać w nieskończoność, ale szybko przypomniałam sobie jak potraktował mnie minutę temu. Wyrwałam swoją rękę. - Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać drżenia w głosie.
- Ja... Ja... - Jąkałam się, nie wiedząc co mam mówić. Postanowiłam powiedzieć prawdę. - Zupełnie...
- To moja wina trenerze. - Usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam te piękne oczy należące do Kuby. Patrzył pewnie na mężczyznę, który kilka minut wcześniej wrzeszczał na mnie. - Zapomniałem ją poinformować, że mamy dziś trening, bardzo mi przykro.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się serdecznie. - Powinieneś przeprosić Lili za całe zamieszanie.A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija. - Odszedł, zostawiając nas samych. Gdy odszedł na wystarczającą odległość, by nas nie słyszeć, zwróciłam się do wybawcy:
- Dziękuję. - Odpowiedziałam nieśmiało. - Dziękuję, bo gdyby nie ty, wyśpiewałabym mu całą prawdę.
Jego wzrok wlepiony w podłogę, teraz powędrował na moją twarz. Zauważyłam, że cała pewność z jego oczu, jaka była skierowana do trenera, uleciała z chwilą spojrzenia na mnie,
- Nie ma ca co. - Uśmiechnął się smutno.
- Kuba? Co się stało? Co ci jest? - Zaniepokoiłam się.
- Nie twoja sprawa! - Warknął.
- I znowu jesteś takim dupkiem jakim byłeś na początku! - Wrzasnęłam, chyba zbyt głośno, bo niektórzy chłopcy odwrócili się w naszym kierunku zaciekawieni.
- Lili...- Zaczął spokojni chłopak o pięknych oczach.
- Nie! Nie chce cię słuchać! - Wrzasnęłam na niego. Nagle poczułam jego ciepły, delikatny dotyk na moim nadgarstku. Chciałam tak trwać w nieskończoność, ale szybko przypomniałam sobie jak potraktował mnie minutę temu. Wyrwałam swoją rękę. - Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać drżenia w głosie.
ojojojo.. ale się porobiło :3
OdpowiedzUsuń"A teraz wybaczcie muszę Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija." <-- tutaj chyba zgubiłaś jego słowo.. nie powinno być: "A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija." ?? nie wiem.. może ja źle widzę czy coś. heh.
czekam na ciąg dalszy *u*
Dzięki :P Znowu ;(
Usuń