niedziela, 14 kwietnia 2013

8 odcinek

Resztę lekcji z trudem usiedziałam w ławce. Po ostatnim dzwonku spakowałam wszystkie rzeczy i wybiegłam z klasy. Stanęłam przed drzwiami wyjściowymi i wypatrywałam Kubę, chciałam się dowiedzieć, dlaczego tak dziwnie się zachował. Czekałam tak około 30 minut.  Może wyszedł wcześniej - pomyślałam i udałam się do wyjścia .
- Lili zaczekaj!!! - Usłyszałam za plecami.
Odwróciłam się i zobaczyłam biegnącego Daniela.
- Gdzie się podziewałaś ?! Trener jest wściekły!
- O nie! Zapomniałam o treningu! - Nie czekając na odpowiedź Daniela pobiegłam w stronę szatni.
Wpadłam do szatni jak oparzona. Przebrałam się tak szybko, jak potrafiłam. Nie zdążyłam nawet wymyślić dobrego wytłumaczenia na pytanie "dlaczego się spóźniłam". Będę musiała wymyślić coś na poczekaniu.

***
- Liliano, gdzie się podziewałaś?! Trening trwa już od 20 minut! - Wrzeszczał na mnie trener. - Może, moja droga, wytłumaczysz mi czemu się spóźniłaś? - Zapytał z drwiną w głosie.
- Ja... Ja... - Jąkałam się, nie wiedząc co mam mówić. Postanowiłam powiedzieć prawdę. - Zupełnie...
- To moja wina trenerze. - Usłyszałam głos za plecami. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam te piękne oczy należące do Kuby. Patrzył pewnie na mężczyznę, który kilka minut wcześniej wrzeszczał na mnie. - Zapomniałem ją poinformować, że mamy dziś trening, bardzo mi przykro.
- Nic się nie stało. - Uśmiechnął się serdecznie. - Powinieneś przeprosić Lili za całe zamieszanie.A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija. - Odszedł, zostawiając nas samych. Gdy odszedł na wystarczającą odległość, by nas nie słyszeć, zwróciłam się do wybawcy:
- Dziękuję. - Odpowiedziałam nieśmiało. - Dziękuję, bo gdyby nie ty, wyśpiewałabym mu całą prawdę.
Jego wzrok wlepiony w podłogę, teraz powędrował na moją twarz. Zauważyłam, że cała pewność z jego oczu, jaka była skierowana do trenera, uleciała z chwilą spojrzenia na mnie,
- Nie ma ca co. - Uśmiechnął się smutno.
- Kuba? Co się stało? Co ci jest? - Zaniepokoiłam się.
- Nie twoja sprawa! - Warknął.
- I znowu jesteś takim dupkiem jakim byłeś na początku! - Wrzasnęłam, chyba zbyt głośno, bo niektórzy chłopcy odwrócili się w naszym kierunku zaciekawieni.
- Lili...- Zaczął spokojni chłopak o pięknych oczach.
- Nie! Nie chce cię słuchać! - Wrzasnęłam na niego. Nagle poczułam jego ciepły, delikatny dotyk na moim nadgarstku. Chciałam tak trwać w nieskończoność, ale szybko przypomniałam sobie jak potraktował mnie  minutę temu. Wyrwałam swoją rękę. - Zostaw mnie w spokoju. - powiedziałam, nie mogąc powstrzymać drżenia w głosie.

2 komentarze:

  1. ojojojo.. ale się porobiło :3

    "A teraz wybaczcie muszę Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija." <-- tutaj chyba zgubiłaś jego słowo.. nie powinno być: "A teraz wybaczcie muszę przywrócić Mareckiego do porządku, bo od 5 minut się obija." ?? nie wiem.. może ja źle widzę czy coś. heh.

    czekam na ciąg dalszy *u*

    OdpowiedzUsuń