Na każde opowiadała dokładnie. Biedactwo teraz będzie musiała z gipsem chodzić. Umówiłam się z nią na drugi dzień.
Spotkałyśmy się na mieście, poszłyśmy do naszej ulubionej lodziarni.
- Jak w ogóle z Kubą? - Powiedziała kładąc lody na stoliku.
- Jak ma być? Nie odzywał się... Omija mnie. - Odpowiedziałam.
- Zadzwoń do niego.
- Ale po co?
- Po prostu zadzwoń!
- Dobra... - Wyciągnęłam telefon z kieszeni i wybrałam jego numer.
3 sygnały i nic... 4.... Odebrał!
- Słucham?
- Hej! Hej!
- Kto mówi?
- Eee, Lili.
-Ah, to ty. Nie chce teraz rozmawiać.
- Przestań! - Krzyknęłam. - A niby kiedy? Nie rozmawiasz ze mną od miesiąca!
- Ale sama...
- Nie przerywaj mi! Ja chciałam tylko zwolnić, a nie zrywać znajomość. Rozumiesz zwolnić, nie miała to być przerwa, ani kończenie tego co się zaczęło! Tęsknie za tobą...
- Gdzie jesteś? - Przerwał mi.
- W lodziarni PINGWIN. Ale ja nie skończyłam... - Rozłączył się.
Włożyłam telefon do spodni i zaczęłam jeść lody, byłam wściekła. Chciałam się ochłodzić.
- Co jest? - Zapytała moja przyjaciółka.
- Rozłączył się.
- Piernicz go!
- I tak zrobię.
Siedziałyśmy tam z 30 minut rozmawiając o głupotach i śmiejąc się z byle czego. To jest urok naszej przyjaźni, nie jest długa, ale za to doskonała. Znamy się jak siostry. Nigdy nie miałam takiej przyjaciółki.
Po pewnym czasie Ania zrobiła tak zaskoczoną minę, aż się przeraziłam.
- Co się stało?
- Odwróć się.
Spojrzałam za siebie a tam ujrzałam, nikogo innego, we własnej postaci Kubę.Pomachał do mnie. Odmachałam zdziwiona. Cmoknął mnie w policzek i dosiadł się do nas. Przez pewien czas nic z nie mogłam wydusić. Ale moja przyjaciółka w porę odzyskała mowę.
- Kuba? - Zaczęła.
- Tak? - Odpowiedział bawiąc się serwetką.
- Co ty tu cholera robisz?!
- No przyszedłem do swojej dziewczyny.
Zatkało mnie.
- Jak ty to sobie wyobrażasz? - Zapytałam patrząc mu głęboko w oczy.
- Ale to ty chciałaś przerwy, nie ja.
- Kuba, zapomnijmy o tym. - wzięłam go za rękę.
- Dobrze słonko. - Pocałował mnie czule w czoło.
Oboje odprowadziliśmy Anię do domu i ruszyliśmy do mnie.
Po długiej rozmowie postanowiliśmy się nie śpieszyć. Ostrzegł mnie przed tą długonogą blondynką. Gdy się ściemniło pocałował mnie w policzek i wyszedł z domu. Godzinę później dostałam od niego sms :
Dobranoc kochanie, słodkich snów!
PS. Tomek robi jutro imprezę, wybierzemy się?
Daj znać...
Kuba :*
Odpisałam szybko :
Bardzo chętnie.
Dobranoc :*
Zablokowałam telefon i poszłam spać.
***
Rano powiadomiłam o imprezie Ankę, ale ona już była poinformowana. Więc umówiłam się, że Kuba przyjedzie po mnie o 19.00. Cały dzień się nudziłam. Posprzątałam dom, by mama mogła po powrocie z pracy się położyć. Pracuje dodatkowo w soboty. Nie zarabia za dużo, ale dajemy radę. Ta praca dodatkowa pozwala nam kupować sobie ubrania nowe. Mówiłam mamie, że to nie potrzebne. Ale ona upiera się przy tym, by jej córka miała jak najlepiej.
O 17.00 zaczęłam się szykować, tzn. fryzura i makijaż, ładna zwiewna sukienka i buty na koturnie. Zajęło mi to półtorej godziny. Zostało mi półgodziny, więc zadzwoniłam do Anki.
- No i jak przygotowania do impry? - Zapytała.
- Ja już gotowa. Siedzę sobie. A ty przygotowana?
- Jeszcze tylko uustaa. - powiedziała przeciągając to słowo. - No gotowe, teraz jestem gotowa.
- Z kim idziesz?
- Z Danielem.
- Oo, to świetnie.
- Ale ty nie wiesz.
- Czego?
- Spotykamy się!!
- Ale jak?
- No wyszło to tak, że on przychodził do mnie pomagać mi... No wiesz ta ręka... Zbliżyliśmy się bardziej do siebie i ...BAM... Jesteśmy razem.
- Jejku, ty nawet nie wiesz jak ja się cieszę. Gratuluję.
- Dzięki kochana. O Daniel już jest. To ja kończę. Do zobaczenia. - cmoknęła do słuchawki.
Kilka minut po rozłączeniu przyjechał Kuba. Zeszłam na dół. Oczywiście nie obeszło się bez przyjemnego komplementu i całusa, tym razem lekkiego cmoknięcia w usta. Wsiadłam do auta i ruszyliśmy.
______________________________________________
______________________________________________
ŚWIETNE!! Nie moge sie doczekac następnych odcinków :) ♥
OdpowiedzUsuńWybacz, następny będzie jutro niestety. Nie wyrobię ;p
OdpowiedzUsuń