Impreza zaczęła się punktualnie. Dużo osób przyszło. Zapowiada się na dobrą zabawę! Usiadłam na kanapie, a Kuba zaproponował, że przyniesie mi drinka.
- Kuba ja chcę pepsi.
- Nie chcesz drinka?
- Nie, nie lubię.
- Ja się napiję kilku. Zaraz ci przyniosę pepsi.
Po 5 minutach wrócił z puszką pepsi. Rzucił coś, że idzie do kolegów, więc poszłam na parkiet do Anki i Daniela. Uśmiechnęli się do mnie i tańczyliśmy przez 2 i półgodziny. Kuba nie pokazał się mi na oczy ani razu. Więc zaczęłam go szukać. Znalazłam go w kuchni. Siedzieli z nim dwie dziewczyny i trzech chłopaków. Byli tak pijani, że szkoda gadać. Mieliśmy tu przyjść razem, a on schlał się na całego. Nie będę mogła już z nim wrócić.
Chciałam wyjść, nie czuć tego zapachu alkoholu.
- Hej kochanie gdzie idziesz?
- Chciałam z tobą potańczyć.
- No to chodźmy. - Podszedł do mnie chwiejnym krokiem.
Wzięłam go za rękę, by się nie przewrócił i poszliśmy na parkiet. Po jednym tańcu usiedliśmy. Zaczął mnie delikatnie całować po szyi, następnie nieco brutalniej i namiętniej w usta. Było to bardzo przyjemne, ale gdy zaczął wkładać rękę pod moją sukienką wszystko stało się nieprzyjemne. Chciałam go odepchnąć, ale był silniejszy.Zaczęłam się szarpać Ale nie ustępowa. Po chwili zebrała się grupka gapiów i nikt mi nie pomógł.
- Przestań! - Krzyczałam, a wszyscy się śmiali. Myśleli, że udaję, bo wiedzieli, że jesteśmy parą. Trzymał mnie tak mocno że nie miałam szansy ucieczki. - To boli, do cholery! Nie chcę!
- Nie słyszałeś debilu? Ją to boli! - Odepchnął go ode mnie. Wszyscy wydali okrzyk zdziwienia, a ja w tym czasie wstałam i opuściłam sukienkę w dół.
Kuba nie czekając długo rzucił się na chłopaka, który mi pomógł. Oczywiście chłopak zrobił unik, wyglądało na to, że nic nie wypił lub w tak malej ilości, bo zachował trzeźwy umysł, nie to co mój pijany chłopak. Kuba stracił równowagę, a ja zaczęłam się na niego drzeć, że jest kretynem i nie zasługuje na mnie, mam go dość; po czym uderzyłam go z całej siły w twarz i wybiegłam z domu Tomka.
Wybawiciel wybiegł za mną.
- Lili, zaczekaj! - Odwróciłam się. - Wszystko w porządku? Nic ci się nie stało?
- Nie, wszystko OK. Skąd znasz moje imię? - Zapytałam. Kojarzyłam jego twarz, ale nie bardzo wiedziałam skąd ja go znam. Był wysoki i dobrze zbudowany, jego włosy ciemne blond włosy były starannie ułożone, a jego szare wpatrywały się we mnie zmartwione.
- W twój pierwszy dzień szkoły poznaliśmy się. - Popatrzyłam pytająco, bo nadal nie poznawałam. Roześmiał się. - Anna przedstawiła mnie, wtedy jak staliśmy w grupce, a ty podeszłaś się poznać.
- Pamiętam! - Oświeciło mnie. - A mógłbyś mi przypomnieć twoje imię?
- Jestem Wiktor. Przyjechałaś tu z tym palantem?
- Tak, to mój chłopak.
- Podwieźć cię do domu?
- Nie chcę sprawiać kłopotu, wrócę pieszo. Wróć na imprezę. - Uśmiechnęłam się. - Nie zdążyłam ci jeszcze podziękować. Gdyby nie ty nie wiem co byłby wstanie zrobić. Ale nie chciałabym tego doczekać. Dziękuję ci bardzo. Lepiej nie dmuchać na zimne.
- Nie ma sprawy, nie wiem czemu nikt inny ci nie pomógł, tylko stali i się gapili. Chętnie cię odwiozę, jest już późno, lepiej żebyś sama nie wracała. A na imprezę już nie wrócę, bo Kuba nie da mi żyć. - Uśmiechnął się.
- Dziękuję. Naprawdę nie sprawi ci to kłopotu?
- Pewnie że nie! Chodź. - Poszłam za nim. Wsiedliśmy do auta. Nie dużo rozmawialiśmy. Pokierowałam go wprost do mojego domu. Po 15 minutach byliśmy na miejscu. Odprowadził mnie pod drzwi.
- Dzięki i dobranoc. - Posłałam mu uśmiech.
- Zaczekaj, podaj mi swój numer.
- Wpisz mi swój - Oddałam mu swój telefon, a on dał mi swój. Wpisaliśmy numery. Oddał mi telefon i otworzyłam drzwi frontowe.
- OK. Zadzwoń w razie problemu. - Powiedział. - Jakiegokolwiek problemu. - Dodał i odszedł do samochodu.
Oo widzę robi się coraz ciekawiej :D :*
OdpowiedzUsuńSUPER !!!!!!
OdpowiedzUsuńzaczyna się AkCjA !!!!
oto chodzi
oby tak dalej..... świetnie ;**